sobota, 19 stycznia 2008

Pierwsze spotkanie z ekipą wykończeniową

"Ekipa wykończeniowa" brzmi naprawdę groźnie, ale spotkaliśmy się tak naprawdę z naszym złotym Panem Ryszardem, który już niejedną płytkę u nas położył i zawsze robił to niezwykle starannie, sumiennie, a przede wszystkim - co stawia Pana Ryszarda w panteonie osobliwych rzadkości - "z głową"! Po prostu skarb.

Pan Ryszard zwrócił naszą uwagę na kilka spraw (które powinniśmy sprawdzić):
  • jak zostało zrealizowane odprowadzenie wody z tarasów? Rynny nie są do niczego podłączone.
  • na jakiej wysokości względem terenu (kostki) zostanie umieszczona studzienka rewizyjna do szamba (przy okazji: przydałby się czujnik przepełnienia!)
  • którędy została poprowadzona kanalizacja w garażu i salonie? Czy ktoś zrobił zdjęcia przed zalaniem posadzki?
  • czy można dołożyć kratkę ściekową garażu?
  • na jakiej wysokości osadzone są drzwi balkonowe? Jeśli zbyt wysoko - będziemy potykać się o próg, jeśli zbyt nisko - nie ułożymy parkietu.


I to by było na tyle. Gdyby nie jedna drobnostka. Z analizy zdjęć wygląda na to, że nasz dom wykonywany jest przez dwie ekipy wg dwóch różnych planów: nowego i starego. Przykład? Mamy doprowadzoną do przeniesionej na parterze łazienki instalację kanalizacyjną (nowy plan), ale nie ma do tej łazienki drzwi (jak na starym planie). I to jest jeszcze nic, bo drzwi można wyciąć. Lepszy numer polega na tym, że do odprowadzenia kanalizacji na parterze nijak nie pasuje otwór ... w stropie. Będzie jazda.

Brak komentarzy: